
Jeśli ktoś w tym miejscu ma wątpliwości co do pisowni, to informuję, że w chwili obecnej obydwie formy zarówno Bieszczadów jak i Bieszczad są poprawne ;)
Trochę historii i ciekawostek
Informacje na temat pierwszej warowni drewnianej w tym miejscu pochodzą z XIII wieku. Za czasów Kazimierza Wielkiego powstał w miejscu drewnianego, zamek murowany. Położenie zamku wykorzystano do obrony szlaków handlowych biegnących tędy z Węgier na Ruś i do Krakowa.
Pod koniec XIV w. Władysław Jagiełło przekazał zamek magnackiemu rodowi Kmitów i w tym okresie na przełomie wieków, mury zamku zostały znacznie rozbudowane. W niewielu źródłach znajdziemy informację, że na zamku tym odbyło się przyjęcie weselne króla Władysława Jagiełły z jego trzecią żoną Elżbietą Granowską.
Nie znane są do końca okoliczności zniszczenia zamku. Mało prawdopodobna jest hipoteza, że przyczynili się do tego Węgrzy w wyniku najazdu w 1474 r. Faktem jednak pozostaje, że Kmitowie opuścili mury zamku w połowie XVI w. Pomimo tego, że później zamek zmieniał jeszcze właścicieli (Ossolińscy, Krasiccy) nie został nigdy odbudowany. Obydwie wojny światowe przyczyniły się do całkowitego zniszczenia tego, co jeszcze po nim pozostało. Strategiczne miejsce wśród ruin na górze Sobień wykorzystali Sowieci podczas II wojny światowej. Tutaj wzdłuż Sanu przebiegała granica podzielonej Polski pomiędzy Rosją a Niemcami, a pozostałości bunkrów Linii Mołotowa można z łatwością znaleźć w okolicy.
Legendy
Jak każdy zamek, tak i ten posiada swoje legendy. Jedna dotyczy Anny Kmity, która ukazując się po śmierci jako Czarna Dama zwiastowała nieszczęście. Zginęła ona w pożarze zamku podczas oblężenia, przywdziewając tuż przed śmiercią czarną suknię.
Druga legenda związana jest z nieszczęśliwą miłością Margarity, która wbrew swojej woli zmuszona była poślubić kasztelana Kmitę. Za potajemne spotkania ze swoim kochankiem, została zamurowana żywcem w piwnicach zamku. Gdy jej ukochany Andreas próbował ją uratować, Kmita wysadził piwnice grzebiąc pod gruzami niewierną żonę. Od tego czasu duch Margarity ukazuje się na zamku pod postacią Białej Damy wypatrując Andreasa.
Jak trafić do zamku
Jadąc od strony Sanoka do Przemyśla drogą nr 28, za ok. 8,5 km skręcić na Załuż. Po 2,5 km zobaczymy przy drodze parking z małą gastronomią. Tu zostawiamy samochód i po kilkuminutowym spacerze na górę Sobień znajdziemy się przy drewnianych schodkach prowadzących do zamku.
Przez wieżę bramną wchodzimy na teren zamku. Dziś pozostało po nim niewiele. Oprócz kwadratowej wieży, zachowała się część murów w części mieszkalnej. Pod koniec lat 90-tych ub. wieku został zbudowany taras widokowy z którego możemy podziwiać wspaniałą panoramę okolicy.
Pod koniec XIV w. Władysław Jagiełło przekazał zamek magnackiemu rodowi Kmitów i w tym okresie na przełomie wieków, mury zamku zostały znacznie rozbudowane. W niewielu źródłach znajdziemy informację, że na zamku tym odbyło się przyjęcie weselne króla Władysława Jagiełły z jego trzecią żoną Elżbietą Granowską.
Nie znane są do końca okoliczności zniszczenia zamku. Mało prawdopodobna jest hipoteza, że przyczynili się do tego Węgrzy w wyniku najazdu w 1474 r. Faktem jednak pozostaje, że Kmitowie opuścili mury zamku w połowie XVI w. Pomimo tego, że później zamek zmieniał jeszcze właścicieli (Ossolińscy, Krasiccy) nie został nigdy odbudowany. Obydwie wojny światowe przyczyniły się do całkowitego zniszczenia tego, co jeszcze po nim pozostało. Strategiczne miejsce wśród ruin na górze Sobień wykorzystali Sowieci podczas II wojny światowej. Tutaj wzdłuż Sanu przebiegała granica podzielonej Polski pomiędzy Rosją a Niemcami, a pozostałości bunkrów Linii Mołotowa można z łatwością znaleźć w okolicy.
Legendy
Jak każdy zamek, tak i ten posiada swoje legendy. Jedna dotyczy Anny Kmity, która ukazując się po śmierci jako Czarna Dama zwiastowała nieszczęście. Zginęła ona w pożarze zamku podczas oblężenia, przywdziewając tuż przed śmiercią czarną suknię.
Druga legenda związana jest z nieszczęśliwą miłością Margarity, która wbrew swojej woli zmuszona była poślubić kasztelana Kmitę. Za potajemne spotkania ze swoim kochankiem, została zamurowana żywcem w piwnicach zamku. Gdy jej ukochany Andreas próbował ją uratować, Kmita wysadził piwnice grzebiąc pod gruzami niewierną żonę. Od tego czasu duch Margarity ukazuje się na zamku pod postacią Białej Damy wypatrując Andreasa.
Jak trafić do zamku
Jadąc od strony Sanoka do Przemyśla drogą nr 28, za ok. 8,5 km skręcić na Załuż. Po 2,5 km zobaczymy przy drodze parking z małą gastronomią. Tu zostawiamy samochód i po kilkuminutowym spacerze na górę Sobień znajdziemy się przy drewnianych schodkach prowadzących do zamku.
Wejście na zamek |
Przez wieżę bramną wchodzimy na teren zamku. Dziś pozostało po nim niewiele. Oprócz kwadratowej wieży, zachowała się część murów w części mieszkalnej. Pod koniec lat 90-tych ub. wieku został zbudowany taras widokowy z którego możemy podziwiać wspaniałą panoramę okolicy.
Część wieży bramnej |
![]() |
Pozostałości części mieszkalnej |
Pozostałości części mieszkalnej |
![]() |
Widok na dolinę Sanu |
Wyświetl większą mapę
Niesamowite miejsce /dla mnie/ odkryłeś, nieznane.
OdpowiedzUsuńlegendy o tych biednych damach, ożywają jak patrzę na mury, w których żyli ludzie i za które ginęli... Dzięki.
Pięknie Ci te ruiny pozowały do zdjęć. Miejsce robi niesamowite wrażenie :)
OdpowiedzUsuńKolejne nie znane mi miejsce, a widok na San i ruiny palce lizać. Historia i legenda też niczego sobie. Zdjęcia kapitalne kolorystycznie. Lubie takie barwy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Fajne miejsce, dzięki ciekawostkom staje się bardzo klimatyczne :)Podobają mi się fotki 1,3 i 4 :)
OdpowiedzUsuńWitku kiedy tam byłeś, bo kolorki już takie jesienne? Wydaje mi się, że to świeże fotografie.
OdpowiedzUsuńSzukałem w necie jakiegoś: rysunku,szkicu, ryciny, przedstawiającej ten zamek w całej okazałości - jakim był dawniej. Niestety nic nie znalazłem. Szkoda, że zostały tylko ruiny a my musimy obraz dawnego zamczyska - tworzyć tylko w wyobraźni. Dzięki Twoim zdjęciom - jest to bardziej łatwe, ale żal po dawnej świetności pozostaje. Fajne jesienne kolory, ciekawa relacja :) Pozdrawiam:)
Dziękuję za komentarze. Byłem tam 25 września. Światło o tej porze było tragiczne i musiałem składać kilka fotek z różną ekspozycją w HDR (były straszne przepały na niebie). Miejsce faktycznie klimatyczne. Zapomniałem dodać, że wstęp wolny ;) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńZrobić HDR tak, żeby nie widać że to HDR. Duża sztuka. Dobrze opanowałeś warsztat. Jakiego programu używasz?
OdpowiedzUsuńZapewniam Cię, że to nie żadna sztuka;) wystarczy nie przesadzać z obróbką albo użyć ustawień neutralnych. Chociaż czasami mnie poniesie...:D
OdpowiedzUsuńProgram to: Machinery HDR Effects. Pozdrawiam :)
The castle ruins are very interesting. Nice place, thank you.
OdpowiedzUsuńGreetings from Romania!
Piękne ruiny, super zdjęcia tej jesieni jadę w Bieszczady więc muszę je zobaczyć z bliska.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam - i zapraszam na moją stronę:
www.ruiny-zamki.za.pl