
Zamek, a właściwie pałac Krzyżtopór, był dziełem życia i spełnieniem wizji Krzysztofa Ossolińskiego. Jego celem było zbudowanie siedziby, która swoją wielkością i rozwiązaniami przewyższałaby wszystkie podobne w owym czasie budowle. Ossoliński, jako człowiek wykształcony, posiadał zainteresowania, które znacznie wykraczały poza kanony nauki. Jego pasją były zagadnienia związane z magią i astrologią, symboliką i numerologią. Te ostatnie umiejętnie wykorzystał podczas budowy pałacu. Krzyżtopór został zbudowany w oparciu o kalendarz. 4 wieże odpowiadają porom roku, 12 dużych sal - miesiącom, 52 pokoje - to ilość tygodni w roku, okien miał tyle, ile dni w roku - 365. W roku przestępnym odsłaniano dodatkowe okno. Jeśli chodzi o niebanalne wyposażenie, wymieniana jest m. in. sala jadalna ze szklanym stropem wypełnionym wodą z egzotycznymi rybami, podziemne stajnie z marmurowymi żłobami i systemem luster, które miały dodatkowo rozświetlać ciemne wnętrza, podziemny tunel wyłożony głowami cukru, aby sanie mogły się łatwiej poruszać. Cała posiadłość musiała wywierać ogromne wrażenie na gościach, których przyjmował Ossoliński. Na myśl przychodzi mi scena z filmu "Hrabia Monte Christo", ta z balonem i ...wyraz twarzy zaproszonych gości. Myślę, że wiecie o co mi chodzi ;)
Do dziś niewiele wiadomo o czasach świetności zamku, co przyczyniło się do narastania legend i tajemnic związanych z jego budową i funkcjonowaniem. Faktem jest, że powstało dzieło unikatowe, które przed wybudowaniem pałacu w Wersalu, nie miało sobie równych.
Budowę rozpoczęto ok. 1621 roku. Trwała ona 13 lat. Pomimo wielkiego zaangażowania oraz poniesionych ogromnych środków, Ossoliński cieszył się swoim dziełem zaledwie rok. Nie dożył nawet czasu pełnej świetności pałacowych ogrodów. Prawdopodobnie cała inwestycja nie została nigdy w całości ukończona, a spadkobiercy założyciela cieszyli się nią krócej, niż trwała budowa, bo zaledwie 11 lat. Musieli bowiem opuścić w pośpiechu rezydencję, która została zajęta przez Szwedów w czasie tzw. potopu szwedzkiego. Dla zmylenia śladów, przekuli konie podkowami tyłem do przodu i ujechali. Stąd późniejsza nazwa miejscowości: Ujazd.
Zwiedzanie
Wstęp na teren ruin jest płatny. Zawsze aktualne informacje o cenach biletów i godzinach zwiedzania znajdziecie na oficjalnej stronie zamku. Z pewnością warto skorzystać z przewodnika, jednak mnie osobiście ruiny zamku tak zafascynowały, że nawet nie zauważyłem, jak znalazłem się już gdzieś na poziomie piwnic. Cały obiekt jest tak wdzięczny do fotografowania, że kolejne kadry układają się same. Nic dziwnego, że Krzyżtopór jest ulubionym miejscem miłośników fotografii. W ruinach tych można spędzić pół dnia, tracąc poczucie czasu, a po tym wszystkim i tak mieć niedosyt.
Zamiłowanie Ossolińskiego do symboliki, zauważyć można już na początku zwiedzania. Na bramie głównej znajdują się dwie duże płaskorzeźby, przedstawiające krzyż - symbol wiary, oraz topór - herb Ossolińskich. Z lewej strony bramy wjazdowej znajduje się hieroglif w kształcie litery "W", symbolizujący w ornamentyce aramejskiej wieczne trwanie. Po prawej stronie data: 1631. (data przebudowy wieży bramnej)
Pałac oprócz funkcji mieszkalnych, miał zapewniać również bezpieczeństwo. W ten sposób powstał bardzo rzadko spotykany w Polsce palazzo in fortezza. Część mieszkalna otoczona została murem obronnym z pięcioma bastionami oraz fosą z mostem zwodzonym. Całość założenia uzupełniały ogrody w stylu francuskim, które nie przetrwały do dnia dzisiejszego.
![]() |
Widok z bramy na dziedziniec |
Spacer po ruinach proponuję zacząć od lewego skrzydła, do którego prowadzi przez fosę drewniany mostek (widoczny na fot. 1). Wejdziemy wtedy bezpośrednio na pierwszą kondygnację. Po przejściu w okolice ośmiobocznej wieży, która stanowi oś symetrii całego obiektu, będzie można zejść na dół i wrócić przez główną bramę.
W pobliżu wieży, należy koniecznie zejść do źródełka. To prawdopodobnie z niego zasilano w wodę 4 fontanny i wspomniane wcześniej wielkie akwarium. Woda w tym źródełku jest tak krystalicznie czysta, że na zdjęciu w ogóle jej nie widać. Ale zaręczam, że tam była ;) Posiada podobno wyjątkowy smak (niestety, nie kosztowałem), a nawet własności lecznicze.
Do zwiedzania udostępniony jest praktycznie wszystko z małymi wyjątkami, gdzie aktualnie prowadzone są prace zabezpieczające lub renowacyjne. Dlatego warto również zajrzeć do przyziemi i do piwnic zamkowych - koniecznie z latarką. Cały obiekt jest dobrze zabezpieczony. Są barierki, kładki, schodki, poręcze. Jednak wiadomo, że w takich miejscach nikogo to nie powinno zwalniać od zachowania szczególnej ostrożności.
Na koniec zapraszam jeszcze do obejrzenia kilku fotografii nieco odbiegających od standardowych lecz posiadających cechy charakterystyczne, które pozwalają na jednoznaczne określenie, że mamy do czynienia z jedynym w swoim rodzaju obiektem jakim jest Krzyżtopór.

Dojazd
Wieś Ujazd położona jest w woj. świętokrzyskim. Zamek znajduje się bezpośrednio przy drodze nr 758, która biegnie z Tarnobrzega do Iwanisk, więc nie ma możliwości przeoczenia potężnych ruin. W pobliżu zamku bez problemu i bez opłat można pozostawić samochód.
Wyświetl większą mapę,/center>
fantastico !!!!
OdpowiedzUsuńciao, Adry
Koniecznie muszę tam pojechać
OdpowiedzUsuńPowrót z urlopu, wracam do odwiedzenia swojego bloga, aby zobaczyć piękne miejsca, które oferujemy.
OdpowiedzUsuńBuziaki
http://ventanadefoto.blogspot.com.es
Byłam w Ujeździe 7 lat temu. Nie wiem jak teraz wygląda dziedziniec, ale wtedy walały się tam butelki po piwie i stała scena po jakiejś imprezce. W gankach był, pisząc kolokwialnie - syf- bo wstyd wymieniać, co leżało na ziemi.
OdpowiedzUsuńTwoje zdjęcie jest piękne:) I można odnieść wrażenie, że nareszcie, ktoś przyszedł po rozum do głowy i zadbał o teren!
pozdrawiam serdecznie
Wow! Zdjęcia (zwłaszcza czarno-białe) zrobiłeś świetne!:)
OdpowiedzUsuńTakie ruiny uruchamiają wyobraźnię :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że zachował się tylko w takim stanie, bo jest to (była), jedna z najpiękniejszych budowli w Europie. Jeszcze dziś zachwyca, a dzięki Twoim zdjęciom Witku, mogłem sobie go obejrzeć w całej okazałości. Byłem w tamtej okolicy 10 lat temu, jednak do tego zamku nie dotarłem. Nie miałem jeszcze bloga, zdjęć mam sporo z kliszy i nic ciekawego. Trzeba tam chyba pojechać ponownie w świętokrzyskie i obfotografować to co kiedyś miało mniejsze znaczenie, niż wylegiwanie się na piasku - nad Zalewem Chańcza.
OdpowiedzUsuńŁadne zdjęcia, a te odbiegające od standardowych (jak je nazwałeś) w szczególności. Pozdrawiam!
Świetne zdjęcia szczególnie te ostatnie czarno biało ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam ten zamek, w Polsce nie ma sobie równych.
OdpowiedzUsuńPiekne ujecia! Bedac w Ujezdzie warto zajrzec do ruin w pobliskim Włostowie,
OdpowiedzUsuńNa pewno zajedziemy tam z rodzinką w lipcu !
OdpowiedzUsuń