Google+

Jasna Góra


Dziś nie zwiedzicie ze mną obiektów muzealnych, sali rycerskiej, czy arsenału, chociaż z pewnością warte są zobaczenia. W zamian proponuję rozpoczęcie dnia od Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej oraz spacer po murach klasztoru malowanego pierwszymi promieniami wschodzącego słońca.

Są takie miejsca zarówno w Polsce jak i na świecie, które dla jednych stanowią cel pielgrzymek, dodają sił i umacniają wiarę. Dla innych, czyli handlarzy pamiątek jest to źródło dochodów i sposób na życie. Oczywiście nie mam nic przeciwko tym drugim, bo w wielu przypadkach jest to jedyny sposób na utrzymanie rodziny. Ale jeżeli chcecie poczuć niezwykłą atmosferę świętego miejsca bez straganów z bibelotami, bez wszechogarniającej komercji, bez tłumów pielgrzymów oraz turystów, to koniecznie wybierzcie się na Jasną Górę przed świtem.

Jest godzina 6:00. Kaplica wypełniona po brzegi. Ludzie w różnym wieku, chorzy na wózkach, młodzież szkolna, wszyscy wpatrzeni w jeden punkt - zasłonięty jeszcze obraz. Zapewne większość przyszła z jakąś intencją, zapewne są też i zwykli turyści, którzy przyszli z ciekawości. Ale to nie ważne. Nagle rozlegają się głośne bicie w bębny i fanfary. Zasłona za którą znajduje się Cudowny Obraz, powoli się podnosi. Wrażenia są tak niesamowite, że ludzie płaczą na głos. Zapewniam was, że poruszy to nawet największego twardziela. To właśnie dla takich chwil warto wstać wcześnie lub nie kłaść się w ogóle spać.




Do kaplicy wchodziliśmy, jak było jeszcze ciemno. Po wyjściu, pierwsze promienie słońca kładły się na klasztorze, tworząc wspaniały spektakl łagodnego światła i cieni. 





Dochodzimy do wschodniej strony klasztoru. Znajduje się tu duży ołtarz polowy zawieszony dosłownie na murach, zwrócony w stronę alei częstochowskich. 





Nie jest to już, albo jeszcze najlepszy moment do fotografowania w tym miejscu, ale wrócimy tu za chwilę. Idziemy teraz na północno-zachodnie skrzydło. Po drodze mijamy stacje Drogi Krzyżowej oraz dochodzimy do Bastionu św. Rocha i ustawionych na murach armat.






Wracamy teraz w stronę ołtarza polowego i miejsca z którego widać aleje. Słońce jest już na odpowiedniej wysokości, więc nie będzie zaglądać wprost do obiektywu. 



Na koniec naszego spaceru wokół klasztoru, przechodzimy w kierunku głównych bram. 




Tak rozpoczęty dzień, na pewno mogę zaliczyć do wyjątkowych. Osobiście nie cierpię wstawać w środku nocy, więc całkiem przypadkowo wybrałem wariant drugi, czyli nie kładłem się spać w ogóle. 
Czasami plany zwiedzania mogą się nieoczekiwanie zmienić i tak było tym razem. Na Jasnej Górze w Częstochowie mieliśmy być zupełnie innego dnia i o innej porze. Wtedy na pewno nie oglądałbym wschodu słońca i to w tak niezwykłym miejscu. 

Lokalizacja


Wyświetl większą mapę
Share on Google Plus

Autor: Wypad na WEEKEND

Wszelkie prawa zastrzeżone. All right reserved.
    Blogger Comment
    Facebook Comment

7 komentarze:

  1. Great post !
    Lovely walk....
    Best regards from Paris,

    Pierre

    OdpowiedzUsuń
  2. To ważne miejsce, pamiętam je jeszcze bez bankomatów.
    Nie tylko pod względem sakralnym ale i historycznym, ja jestem z tego pokolenia, które czytało Trylogię..
    Bardzo ciekawe zdjęcia wyszły...

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam tam wiele, wiele razy, o każdej porze roku...
    Niezwykłe to sanktuarium...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. rozpoczęcie zwiedzania o tak nieludzkiej porze wydaje się być pomysłem szalonym, ale sądząc po zdjęciach, naprawdę było warto. ciekawe co powiedziałby na taką propozycję mój mąż, który uwielbia całodzienne spacery po zamkach, czym chwali się na naszym blogu :) ciekawe czy dałby radę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię odwiedzać Jasną Górę, staram się tam pojechać każdego roku. Przyznam, że nie by mnie nie zmusiło, aby z domu jechać i być tam na szóstą rano. Chyba, że spałabym w domu pielgrzyma obok sanktuarium to mogę wstać o tak nieludzkiej porze. Metodą prób i błędów wypracowałam sobie taki model odwiedzin. Jadę w tygodniu, gdy w dniu kiedy nie ma żadnych pielgrzymek. Spokojnie wstanę, zjem śniadanie, później wypiję kawę i w drogę ruszam między 10 a 11, mam ok 2 godziny drogi i gdy przyjeżdżam grupy autokarowe powoli wyjeżdżają. W ciszy i spokoju mam więc czas aby się pomodlić i wszystko obejrzeć.
    Ciekawa relacja i ładne zdjęcia.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że wiele osób czytających ten post było w Częstochowie, ale rzadko kto o tak wczesnej porze. Dzięki zdjęciom, wiem jak wygląda świt na Jasnej Górze. Pewnie jeszcze nie raz tam będę, ale raczej o normalnej porze. Chciałbym tak jak Avelina , być bez tych tłumów i pobyć tam trochę sam na sam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety, nigdy tam nie byłem, nie było mi po drodze.
    Taka ceremonia odsłonięcia obrazu przy wtórze orkiestry, odbywa się też w Ostrowąsie na Kujawach. Dosłownie mam to pod nosem bo tylko 4 km. Wielokrotnie uczestniczyłem w odbywających się tam uroczystościach, choćby filmując i fotografując śluby. Muszę przyznać szczerze, że nawet dla mnie zawsze to było ciekawe i wzruszające przeżycie.
    Świetnie udało Ci się Witku uniknąć turystycznego zgiełku, ciekawie pokazać wschód słońca i Jasną Górę.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie dodany po zatwierdzeniu. Proszę nie zamieszczać w komentarzach żadnych linków. Takie komentarze nie będą publikowane.