Google+

Wyszehrad, zapomniany pałac


Jeszcze kilkadziesiąt lat temu archeolodzy wątpili w jego istnienie.  Dziś organizatorzy wycieczek bardziej koncentrują się na cytadeli, zupełnie zapominając o królewskiej siedzibie.

Wyszehrad (Visegrád) to dziś mała miejscowość turystyczna i aż trudno uwierzyć, że kiedyś był stolicą Królestwa Węgier. Właśnie tu w XIV wieku miały miejsce słynne Zjazdy Wyszehradzkie królów Polski, Czech i Węgier, które obecnie kontynuowane są w ramach spotkań Grupy Wyszehradzkiej. Pałac jest często i niesłusznie pomijany przez biura podróży, które organizują kilkudniowe wycieczki do Budapesztu i okolic. Głównym punktem programu takich wyjazdów poza oczywiście samym Budapesztem jest Muzeum Marcepanu (!) w Szentendre. Jeśli już jakaś wycieczka dojedzie do Wyszehradu, który leży zaledwie 20 km od Szentendre, to tylko po to, aby zobaczyć cytadelę na wzgórzu. Fakt, widok z góry jest naprawdę piękny, ale wielkim błędem organizatorów jest pominięcie pałacu królewskiego, który moim zdaniem bardziej niż cytadela zasługuje na uwagę i oferuje znacznie więcej do zwiedzania.

Przygotowując się do wyjazdu, bardziej skoncentrowałem się niestety na cytadeli, przeznaczając na zwiedzenie pałacu mniej czasu. Zapewne za bardzo zasugerowałem się mało okazałym wyglądem zewnętrznym, jak i nieaktualnymi zdjęciami samego pałacu lub po prostu ich brakiem. Jak nie trudno się domyśleć, praktycznie wszystkie zdjęcia Wyszehradu w internecie dotyczą właśnie cytadeli. Na dodatek cytadela często mylona jest z zamkiem.

Dojazd

Do Wyszehradu dojeżdżamy od strony Budapesztu drogą nr 11. Biegnie ona wzdłuż Dunaju przez miejscowości turystyczne. Jest na niej spory ruch, więc poruszamy się tu zgodnie z przepisami ;) Wyszehrad wita nas dużą kamienną bramą. Po jej minięciu, zaraz po lewej stronie na wzgórzu, znajduje się Wieża Salomona. Jest to rekonstrukcja zniszczonej wieży, która miała chronić mieszkańców podczas najazdów. Jako ciekawostkę można dodać, że w jej murach więziony był Vlad Tepes, czyli słynny hrabia Drakula. 

Wieża Salomona. W tle brama miejska.

Wieża Salomona dostępna jest do zwiedzania. Znajduje się w niej muzeum z eksponatami z pałacu królewskiego. Ponieważ mamy już dziś za sobą kilkaset kilometrów jazdy z Polski, a przed nami jeszcze Ostrzyhom (Esztergom), to po krótkim przystanku nad Dunajem i rzucie okiem na wieżę, jedziemy prosto pod pałac królewski. Zapewne w niektórych przewodnikach znajdziecie informację, że pałac znajduje się zaraz po lewej stronie. Owszem, ale nie przy drodze głównej, tylko bocznej, która biegnie równolegle do głównej i na dodatek jest jednokierunkowa. Aby na nią się dostać, należy przejechać przez duży parking, który łączy obydwie ulice. Oczywiście już na tym parkingu można pozostawić samochód, ale można podjechać praktycznie pod sam pałac na mniejszy parking, który znajduje się przy wejściu. Z tego miejsca doskonale jest widoczna cytadela, która góruje nad miastem.


Zwiedzanie

Pałac królewski z zewnątrz wygląda może dość niepozornie. Ale należy wziąć pod uwagę, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu archeolodzy w ogóle wątpili w jego istnienie. Zniszczony został przez najeźdźców i z czasem pogrzebany przez górę, pod którą został zbudowany. Pod zwałami osuwającej się z biegiem lat ziemi i mułu, przetrwał zapomniany przez kilka stuleci. Dziś powoli powstaje z ruiny, odzyskując dawny blask.
Ostateczny wygląd pałacowi nadał król Maciej Korwin. Pomimo oficjalnego przeniesienia wtedy stolicy do Budy, rezydował on wraz z dworem w Wyszehradzie, przebudowując swoją siedzibę na styl renesansu.   

Wejście na teren obiektu jest płatne (1100 HUF). Zwiedza się indywidualnie, lub można skorzystać z elektronicznego przewodnika (brak j. polskiego). Ja zazwyczaj przed wyjazdem zasięgam informacji o danym miejscu, aby niczego nie przeoczyć. 

Zwiedzanie rozpoczynamy od miejsca, gdzie znajduje się w części zrekonstruowana kaplica pałacowa. Prowadzą tam schody, które znajdują się na wprost wejścia na teren pałacu. Obiekt przystosowany jest dla osób niepełnosprawnych, które dostaną się tam nowoczesną windą. 



Ruiny kaplicy pałacowej
Ruiny kaplicy pałacowej


Przechodzimy teraz pod zbocze góry, która stanowiła naturalną ochronę pałacu od południa. Paradoksalnie skrywając go pod grubym płaszczem ziemi, mogła w ten sposób uchronić jego pozostałości przed całkowitym zniszczeniem lub grabieżą. W tamtych czasach okoliczna ludność nie miała litości nad żadnym kamieniem z zamkowych bądź pałacowych murów, wykorzystując wszystko co się dało, jako budulec swoich domów i gospodarstw. 


Na terenie pałacu trudno nie zauważyć charakterystycznego baldachimu. To unikatowe dzieło to ogrodowa fontanna w stylu gotyckim zwana Lwią Fontanną. Zrobiona została z czerwonego marmuru, a jej cechą charakterystyczną są motywy z lwami, stąd nazwa. Niestety, jest to tylko kopia, ale oryginał bądź to, co z niego zostało, można zobaczyć w salach wystawowych zlokalizowanych w piwnicach pałacu.


Lwia Fontanna





We wnętrzach zostały odtworzone komnaty królewskie, których ozdobą są przepiękne piece kaflowe. Warto w tym miejscu dodać, że w pałacu już na początku XV wieku, była łazienka z doprowadzoną ciepłą wodą oraz ogrzewanie podłogowe. 

Komnaty królewskie
Kuchnia

W środkowej części pałacu znajduje się dwukondygnacyjny dziedziniec z krużgankami. Centralny jego punkt zajmuje renesansowa Fontanna Herkulesa dłuta włoskiego mistrza Giovanniego Dalmaty. Rzeźba przedstawia Herkulesa jako dziecko walczące z Hydrą. Podobnie jak w przypadku Lwiej Fontanny, oryginał można znaleźć w jednej z sal wystawowych.







W północnej części pałacu znajdują się ogrody królewskie, do których prawdopodobnie doprowadzony był wtedy wodociąg. Stamtąd kierujemy się już do wyjścia.




Warto zauważyć, że jeszcze kilka lat temu pałac wyglądał inaczej niż dziś. Nie było schodów, którymi wchodziliśmy na pierwszy poziom, a zamiast odbudowanych murów kaplicy pałacowej, były jedynie kamienne fundamenty. Nie wspomnę już o zadbanych ogrodach. Można porównać wszystko na poniższym zdjęciu, które Wikipedia prezentuje jako aktualne.

źródło: Wikopedia (stan z 2006 r.)


mapa dojazdu


Pokaż Wyszehrad na większej mapie
Share on Google Plus

Autor: Wypad na WEEKEND

Wszelkie prawa zastrzeżone. All right reserved.
    Blogger Comment
    Facebook Comment

10 komentarze:

  1. Fakt, byłam na zorganizowanej wycieczce i Szentedre zwiedzaliśmy, natomiast o Wyszehradzie nawet nie wspomniano. Chociaż nie tyle muzeum marcepanu ale klimat miasteczka pozostawił miłe wspomnienia. Pozdrawiam Joanna

    OdpowiedzUsuń
  2. Obrazy pokazano, serię szczegółów które świadczą o, na znaczenie tego obiektu w przeszłości.

    Całować.

    http://ventanadefoto.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  3. Miasta z historią są zawsze jakoś tak ciekawsze do zwiedzania :) Bardzo fajna notka o trochę zapomnianym mieście, a zdjęcia to już w ogóle zasługują na uznanie :)
    pozdrawiamy,
    Wiktoria i Piotr

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesujące miejsce, dobrze, że go nam przybliżyłeś. Opis dokładnie zapoznaje z historią i stanem obecnym budowli. Świetne zdjęcia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, od dawna interesowało mnie to miejsce, nawet co nie co czytałam, kusi nas tam pojechać. Dotarłeś do ciekawego miejsca. Zdjęcia fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że byłem w Budapeszcie już dosyć sporo razy, ale jakoś nigdy nie było mi dane odwiedzić Wyszehradu, o którym słyszałem nie raz. Ze zdjęć i opisu widzę, że naprawdę warto tam pojechać, więc pewnie nie omieszkam odwiedzić tego miejsca w przypadku kolejnej wyjazdu w te strony.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło się czyta i ogląda, bardzo ciekawy tekst z ładnymi zdjęciami (jak zwykle). Interesujące jest to, że są kraje, gdzie nawet zabytki potrafią wykopać z ziemi, czy piasku Sahary i na tym zarabiać, ufając, że turystyka to jest to - w co warto inwestować. Inna szkoła mówi, że należy robić odwrotnie, czyli zakopywać lub likwidować np:kopalnie, stocznie, i propagować w ten sposób turystykę zagraniczną. Sądząc po ilości turystów, ta druga jest bardziej skuteczna. Jest tylko jeden feler.., może przyjść taki moment, że nie będzie miał kto zgasić światła :))
    Wybacz Witku, ale sobie trochę poużywam na pewnym Biurze PO-dróży :)
    Tak poważnie i do rzeczy, to jeszcze raz wyrażę podziw dla tego co robisz.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze prawisz Grzegorzu. Z doświadczenia wiem, że wszystkie POdobne biura, propagujące tylko jeden kierunek (w tym przypadku zagraniczny), niewątpliwie bankrutują. Jest to tylko kwestią czasu. Tylko co dalej... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy artykuł i bardzo dobre zdjęcia. Byłam w Wyszehradzie, ale niestety nie zajrzałam do pałacu. Fajnie, że są takie miejsca w sieci jak to, gdzie można się dowiedzieć takich ciekawych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ile kosztuje wstęp? kiedy można odwiedzać ten zamek?

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie dodany po zatwierdzeniu. Proszę nie zamieszczać w komentarzach żadnych linków. Takie komentarze nie będą publikowane.