Google+

Mirów i Bobolice. Piękna i Bestia?



Łączy je wspólna legenda, podzielił upływ czasu. Zamek w Mirowie znajduje się w stanie ruiny. Los okazał się łaskawy dla zamku w Bobolicach, który został odbudowany. Jednak zdania na ten temat są mocno podzielone.

Zamki znajdują się w niedużej odległości od siebie, bo zaledwie ok. 2 km. Dzięki temu zrodziła się legenda o tajemnym podziemnym przejściu pomiędzy nimi. Tak poznajemy historię dwóch braci, którzy zamieszkiwali w obydwu zamkach. Jeden z nich powrócił z wyprawy wojennej z piękną dziewczyną, podczas gdy drugi czekał na niego o chlebie i wodzie. Łupy wojenne podzielili między siebie, natomiast o dziewczynę rzucili los. Szczęście w tej niecodziennej loterii dopisało bratu z Bobolic. Ale jak to w życiu i w bajkach bywa, dziewczyna pokochała ze wzajemnością pana z Mirowa. Spotykali się więc potajemnie w podziemnych lochach pomiędzy zamkami. Historia ta nie kończy się niestety szczęśliwie, bo sprawa się rypła. Brat zabił brata, a swoją niewierną żonę zamurował w podziemnych korytarzach.

Piękna i Bestia ?

Nie wiadomo, czy duch pięknej kobiety straszy na którymś zamku, czy też pogodził się ze swym losem. Natomiast wieść niesie, że po odbudowie zaczął straszyć bobolicki zamek. Nie była to zwykła renowacja, bo ze zburzonego zamku zostało niewiele. Praktycznie w miejscu ruin został wybudowany nowy zamek i to całkiem niedawno, bo w XXI wieku. Z pierwotnych rysunków, bądź szkiców nie zostało nic, co mogłoby posłużyć za wzór dawnej budowli. Dlatego obecny prywatny właściciel postanowił co nieco zmodyfikować, wywołując tym samym mnóstwo kontrowersji. Poróżniło to wielu naukowców, historyków, architektów i Bóg wie kogo jeszcze. Na końcu tego łańcucha jest zwykły turysta, który wszystkiemu się przygląda zwiedzając obydwie średniowieczne warownie. Myślę, że każdy z was powinien sam sobie odpowiedzieć na postawione pytanie, który z zamków jest Piękną, a który Bestią. Czy bliżej wam będzie do malowniczych ruin zamku w Mirowie, czy do nowego zamku w Bobolicach. A może obydwa zamki są piękne?

Przyjrzyjmy się nieco bliżej zamkom. Zamek w Mirowie zwiedzamy jako pierwszy, ponieważ tym razem wyjeżdżamy z Częstochowy. Dzisiejszy dzień przywitaliśmy bardzo wcześnie, podziwiając wschód słońca z Jasnej Góry. Gdy dojechaliśmy do Mirowa, słońce było jeszcze na tyle nisko, że nie przeszkadzało za bardzo w fotografowaniu niemal białych kamieni.


Zamek w Mirowie





Zamek w Bobolicach






Historią nie będę was dzisiaj zanudzał, a i o zwiedzaniu nie ma też co pisać. Dostępu do pierwszego zamku strzeże drewniany płot. Pomimo starań dzisiejszych właścicieli, nie udało się zabezpieczyć ruin w taki sposób, aby można je było zwiedzać. Będąc pod drugim zamkiem, jak dowiedziałem się, że prywatny właściciel nie wyraża zgody na fotografowanie, to odeszła mi ochota na zwiedzanie wnętrz. Pozostawię to bez komentarza, bo może czegoś nie rozumiem. 

Dojazd i informacje praktyczne

Obydwa zamki znajdują się w środkowej części Szlaku Orlich Gniazd, który biegnie od Częstochowy w stronę Krakowa. Większość zamków nie jest położona przy obecnych głównych drogach, więc trzeba zadać sobie odrobinę trudu, żeby je odszukać. Właśnie tak jest w przypadku opisywanych tu zamków w Mirowie i Bobolicach. Leżą one mniej więcej pomiędzy drogami 789 i 792, które rozchodzą się na wschód od Żarek. Dokładna lokalizacja na mapce poniżej. Zamki połączone są między sobą pieszym szlakiem turystycznym, a spacer od jednego do drugiego zajmie wam ok. pół godziny. Do drugiego zamku można oczywiście podjechać samochodem lokalną drogą asfaltową.

Zobacz także



Galeria
Lokalizacja
    

Pokaż Mirów i Bobolice na większej mapie
Share on Google Plus

Autor: Wypad na WEEKEND

Wszelkie prawa zastrzeżone. All right reserved.
    Blogger Comment
    Facebook Comment

9 komentarze:

  1. Drugi zamek jest bardzo dobrze zachowany. Ma bardzo dobrą architekturę.

    Próbki piękne zdjęcia.

    Szczęśliwy weekend!


    http://ventanadefoto.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w tej dobrej sytuacji, że znam dobrze oba obiekty. Bywałem tam jeszcze zanim postawiono płoty, o odbudowie w Bobolicach nie wspominając. Nawet spałem pod zamkiem w Mirowie w namiocie, gdy jeszcze tak wolno było nocować na dziko. Oba mi się podobały wtedy. Niedawno byłem w Bobolicach i może nie ma tutaj ducha przeszłości ale zamek prezentuje się ładnie i do takiego wizerunku trzeba się teraz przyzwyczaić.
    Bardzo ładnie je zobrazowałeś. Zdjęcia wspaniale pokazują szczegóły i widok ogólny. Myślę, że za kilkanaście lat, gdy zamek w Bobolicach pokryje się patyną czasu będziemy go odbierali, jakby stał tam już od dawna. Co do zakazu fotografowania jestem zdumiony, rok temu nie było zx tym problemu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Jest coś jeszcze piękniejszego od pięknej rzeczy: jest to ruina pięknej rzeczy" - Auguste Rodin

    Odbudowa obiektu zabytkowego to ciężki temat, ja wciąż główkuję po której stronie barykady stanąć - bo chcę oglądać ruinę (jest w niej coś magicznego), a z drugiej strony cieszę się, gdy obiekt zostaje uratowany, bo kiedyś przeczytałam, że "nie ma ruiny trwałej, jest ruina postępująca", coś w tym jest ... ale nie ma co ukrywać, że Bobolice to dobra robota. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno tam nie byłam, chętnie się wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do fotografowania to właściciel chce an tym zarobić, a dokładniej przyciąć zwiedzających ile się da. Będąc tam z grupą znajmych, każde z ns usłyszało inną cenę. Hitem jednak pozostanie cena za możliwość strzelenia kilku fotek do sesji ślubnej - 300 zł wewnątrz zamku, 200 zł bez wchodzenia do środka. Nie muszę chyba dodawać, że w środku zdjęć nie zrobiliśmy, a na zewnątrz zrobiliśmy i... sobie poszliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dwa kolejne przykłady na to, jak w Polsce "dba się" o rozwój turystyki i ochronę zabytków. A szkoda, piękne zamki i pewnie byłoby co zwiedzać... W każdym razie dobrze wiedzieć, ze nie ma po co jechać, bo Jurę mieliśmy w planach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znak z duchem jest mistrzowski :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze, że mieszkanie na górnym śląsku ma właśnie ogromne plusy w postaci sąsiedztwa z Jurą Krakowsko Częstochowską :) Za każdym razem gdy tam się wybieram, tak naprawde mam co robi i co sfotografować :) I to cieszy!

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie dodany po zatwierdzeniu. Proszę nie zamieszczać w komentarzach żadnych linków. Takie komentarze nie będą publikowane.